mafej x-Ventures

2012.03.15-25 Les 3 Vallees + Davos/Laax + La Grave

Plan jest bardzo ambitny. Wyjazd w czwartek 15 marca po pracy. Night drive Klosters koło Davos. Piątek i sobota jeździmy w Laax/Davos. Następnie w sobotę po nartach przejazd do Meribel. W Meribel kupujemy skipass 5/5 lub 6/7. Jeździmy genralnie w 3 dolinach, ale robimy jeden lub dwa dni w La Grave. W sobotę ostatni dzień nart - wieczorem przejazd w okolice Strasburga - nocleg i w niedzielę wieczorem powrót do Wawy. Wkrótce - szczegóły co do miejscówki.

2012.02.17-19 Kaszuby

Na weekend wybieramy się na Kaszuby. Mam zamiar, że będzie śnieg i zaliczymy udane bieżki...

2012.01 Ski Amade

Wróciliśmy tak samo szybko jak wyjechaliśmy.... Poniżej relacja uczestniczki, która pierwszy raz była z nami. wsiadając do Peugeota 307 w zeszły czwartek o 14.30 na Rokosowskiej 4 nie do końca wiedziałam co mnie czeka. Nie wiedziałam jeszcze czy będę jeździć, wiedziałam jedynie, ze nie powinnam. Na wszelki wypadek uzbroiłam się w Manna i Maternę oraz parę innych drukowanych pozycji.Nie jeżdżenie okazało się jednak niemożliwością (jak na złość oczywiście musiałam się wykasztanić - mam nadzieję, że siniak i kolano są jedynymi skutkami tego bliższego kontaktu z pokrywą śnieżną …). Było rewelacyjnie. Nie da się ukryć, że nieustannie sypiące płatki śniegu zrobiły swoje. Powder na trasie, powder poza trasami, powder was everywhere. Forest był chwilami wyzwaniem, slalomem między pniami i choinkami, samotną przygodą, lekcją pokory w metrowej zaspie, ale przede wszystkim genialną zabawą. Teraz nie rozumiem dlaczego za oknem szaro, bo przecież w głowie wszystko jest wciąż białe ! Nie można jednak zapominać o wyjątkowych performansach, które ubarwiły wyjazd - jego uczestnicy w rolach rolach głównych. Wielkie brawa dla abażuru i lampy i dla pomysłowego ustawianie toru przeszkód nocą, wydaje mi się, że także ktoś coś odkurzał raz, ale może nie wnikajmy... Festiwal austriackiej piosenki apres-ski był też niezły !!! Następnym razem koniecznie live ! Intelektualnych wyzwań także nie zabrakło. Btw - trudne słowo ortognatyka jest jednak związane z ortodoncją jest to dział medycyny, który łączy stomatologię i chirurgię, i ma zastosowanie w przypadku poważnych wad gnatycznych i zgryzowych. Podgrzewanie bidzisu pod maską w sumie było całkiem dobrym pomysłem, szczególnie, że płyn do spryskiwaczy łatwo zneutralizował jego zapach !
Do następnego,
Ania
ps. na koniec podziękowania w hollywoodzkim stylea:
Dziekuję Magdzie, za to, że była, bo pewnie bez niej inne dziewczyny nie zostałyby dopuszczone do tego wyjazdu kipiącego testosteronem, za towarzystwo przy gluhweinie i za to, że czuwała nad odpowiednimi bitami w samochodzie!
Dziękuję Krzyśkowi za pomysły na forest, kulinarną twórczość i wykonanie, za Jona Lajoie bo Michael Jackson is dead, za Lanę del Rey, która prawdopodobnie zrobi całkiem niezłą karierę!
Dziękuję Gruszy za wyszukiwanie powderu wokół tras, dodawanie otuchy, chusteczki, maruderstwo, które mnie bardzo bawiło i żarty, z których jedynie on sam się śmieje!
Dziękuję Mafejowi za organijzejszon, pomysły, filmowanie, zdjęcia i cały ten entuzjazm i radość życia!
Dziękuję kierowcom, szczególnie tym, którzy nie mając wiele do powiedzenia zasiedli za kółkiem tuż po pracy, po nartach, o 12 w nocy … podczas gdy cała reszta rozpracowywała jaegermaistera, cylindry czy też po prostu sobie zipała bezstresowo.Jest jedno ale do jednego spośród kierowców - pamiętaj Łukaszku, musisz bardziej uważać jak wyprzedzasz 6 tirów na ciągłej - samochód to nie zabawka !

--------------------------------------------------------------------------------------------------

2011.11 USA

Smile&Sun tak w skrócie wyglądał nasz wyjazd. Jasiek lot przetrwał bez problemu. Jedynie później jetleg dawał się we znaki, kiedy to zasnął w trakcie imprezy i nie było szansy go obudzić. Śmiechu było od groma - pewnego dnia 3 razy zmieniałem Jaśkowi majty - popuścił ze śmiechu... to oczywiście zasługa dziadka. Tak z ciekawostek to zwiedziliśmy południowo-wschodnie stany i mam już zaliczone całe południe :). Śmiało mogę powiedzieć, że Kalifornia rządzi, potem Utah i Colorado a na 4 miejsce wrzucam Florydę. Ten stan zaskoczył mnie in plus. Piękna pogoda, zróżnicowany krajobraz i dużo atrakcji to niewątpliwe zalety. Z ciekawostek pierwszy raz w życiu jechałem trasą rowerową o długości 42mil bez najmniejszego zakrętu. Ba, nie było po drodze nic oprócz bagien, lasów i łąk, żadnego domu, może dwa skrzyżowania z asfaltową drogą. Za to dzisiątki żółwi, jeleni, węże, pancerniki i jeszcze pewnie dużo innych ciekawych zwierzaków, których na szczęście już nie spotkałem.... Było też szaleństwo na plaży, wizyta w Legoland i Seaworld oraz w bazie Airforce. Ogólnie bardzo udana wyprawa za roku lub dwa będzie chyba powtórka we 3 lub 4 :).

2011.11 Białka i Dębowiec

Miał być wypad ze znajomymi na Babią a wyszło jak zawsze... ten nie może, ten nie chce, ten coś tam a tamtem srośtam. Nam ostatecznie nie udało się sprzedać chłopaków....cóż chyba trzeba znów popracować nad dyscypliną... nikt ich nie chce, dlatego pojechaliśmy całą rodziną. W ostatnim momencie udało mi się kupić kupon do Białki. Wypas hotel nowo wybudowany pod samym stokiem. Standard jak na moje wymagania na 7 w 6 stopniowej skali. Idealne miejsce na wypad z dziećmi. W piątek wieczorem koło 24 dotarliśmy na miejsce. W sobotę o 11 byliśmy już na szczycie Kasprowego. Chłopaki zachwyceni nową kolejką. W planach były Czerwone Wierchy, ale ze względu na zmrożony śnieg zeszliśmy do Murowańca i dalej do Kuźnic. Fajna traska, choć dość zatłoczona. Następnego dnia wybraliśmy się w Pieniny i tu było już dużo spokojniej a dla Dzieci chyba też ciekawiej. Wieczorem pojechaliśmy na Termy - Bania, które były w ramach kuponu! Co tu dużo gadać - WYPASIOR. Po kąpieli o 21 wyjchaliśmy z Podchala w kierunku Beskidów, gdzie mieliśmy 2 kupon :). Groupon rządzi :). Dwór Dębowiec to wykwintny hotel pomyślany bardziej pod kątem romantycznych weekendów niż przystosowany do rodzin z dziećmi. Chłopcy szybko zrobili swój "porządek" i stali się znani obsłudze. W poniedziałek zwiedziliśmy Park niespodzianek w Ustroniu a we wtorek wybraliśmy się na kilku godzinną wycieczkę po Równicy. Piękna trasa i super pogoda. Wieczorem zjedliśmy wspaniałe naleśniki w Ustroniu i na 22 byliśmy już w Warszawie. Mimo tego, że był to 1 listopada wracało się Katowicką zdecydowanie lepiej niż w inne weekendy. Ogólnie wypad bardzo udany - wszyscy wypoczeli mimo tego, że atrakcji nie brakowało.

2011.10 Łódź

Na niecały weekend wybraliśmy się do Łodzi. Wyjechaliśmy w sobotę rano i już koło 11 byliśmy na miejscu. Zamieszkaliśmy w hoteliku w lesie Łagiewnickim. Wspaniała miejscówka 5km od centrum a w środku lasu nad jeziorem. Gospodarze wyjątkowo mili a do tego serwują pyszne śniadanie do pokoju. Ja rano zrobiłem 11km przebieżkę, a potem wybraliśmy się do sali zabaw w Manufakturze. Zwiedziliśmy też dwa muzea. Jasiowi i Julsowi Łódź na tyle się podobała, że chcieli tam zamieszkać...

2011.10 Kampinos

Mimo chłodnego dnia wybrałem się na przejazd przez Kampinos. Wyruszyłem pośpiechem do Sochaczewa i już po 40 min pedałowałem w stronę domu. Celem było zaliczenie całego czerwonego szlaku więc musiałem zrobić spore koło. Wspaniale się jechało w jesiennej scenerii. Szczególnie singletracki z liśćmi, które podfruwały po przejechaniu po nich, na długo zostaną w pamięci.

2011.10 Olszanka

Pojechaliśmy do Olszanki zarnąć Cioteczkę po 2 miesięcznym pobycie. Trabi szedł jak burza i praktycznie bez awarii wróciliśmy po dwóch dniach do Wawy. W skierniewicach odkryliśmy wypasioną knajpę z włoską szamą. Stosunek ceny do jakości w Wawie nieosiągalny. Knajpa nazywa się "Pod Filarami" i jest w samym centrum - polecam.

2011.10 Odyseja Ponidziańska

Jak zawsze Odyseja to świetna impreza. Niestety w tym roku z powodu braku czasu przygotowanie kondycyjne z mojej strony nie było takie jak bym chciał. Dzięki Dziud i Łosiu za wsparcie podczas jazdy. Next year może znów wrócę na stanowisko lokomotywy :) Nie mniej jednak impreza super. Świetnie było zobaczyć uśmiechniętego Ryśka :). Pogoda dopisała i jechaliśmy w samych t-shirtach :) Pierwszego dnia 120km w 7:30 drugiego 100km w 6:30h to ogólnie rzecz biorąc dobre wyniki. Dzięki i do następnego rajdu.
Nasza trasa 1 dnia
Nasza trasa 2 dnia

2011.09 Olszanka

W Olszance chłopaki nigdy się nie nudzą a Ojciec może chwilę oderwać się od pędu codziennego życia. Mamusia skorzystała z wolnego weekendu i bawiła w Wawie.

2011.09 Słuchocin

Wspaniała pogoda i pełne szaleństwo chłopaków w Słuchocinie. BYło ognisko i wycieczka przez pole kukurydzy.

2011.08.12-16 Hajduszoboszlo

Jeden z bardziej udanych wypadów 4 dniowych, choć początek nie zapowiadał się super... Daleka droga (670km) na 4 dni jest dość męcząca i na granicy SK i HU postanowiłem się przespać. Mieliśmy namiot i 2 śpiących łobuzów na tylnym siedzeniu. Dodam, że namiot pożyczony - nigdy go wcześniej nie rozkładaliśmy. Ostatecznie o 2 w nocy zalegliśmy w namiocie. Wybrane miejsce okazało się zbyt blisko autostrady więc trudno powiedzieć czy spaliśmy czy leżeliśmy. O 5 rano Juls zrobił kupę a że było już jasno to postanowił wstać.... O 9 byliśmy już w drodze do Slovenskiego Krasu. Zaliczyliśmy spacer w sympatycznej dolince i na obiad wpadliśmy już do Hajduszoboszlo. Na kempingu było bardzo ciasno, ale swojsko. Wieczorne baseny i spać. Kolejne 3 dni to pełne szaleństwo - basenów jest tam multum. Do tego wypas zjeżdżalnie - ogólnie bardzo fajnie. W sumie to pierwszy raz byliśmy całą rodziną pod namiotem. Doceniliśmy wygodę kampera, ale nie można narzekać - namiot też jest fajnym przeżyciem szczególnie jak jest tak ciepło jak było na Węgrzech.

2011.07.29-31 Krynica

Wspaniałe 3 dni pomimo mokrej pogody. Jasio zaliczył 7h wycieczkę po paśmie Runka - ani razu nie musiałem go brać na barana. Następnego dnia w nagrodę pojechaliśmy do AquaCity w Popradzie. Szaleliśmy 4h w aquaparku. Najbardziej się podobały baseny z podgrzewaną wodą i rzeka. W niedzielę skoczyliśmy jeszcze na Parkową i kupiliśmy upragnionego matchboxa. Dziękujemy Babci za 10 dniowy pobyt z wnuczkiem w Zdroju :)

2011.07.22-23 Leoncin

Z wielką chęcią skorzystaliśmy z zaproszenia i odwiedziliśmy w czasie weekendu rodzinkę Jaroszewskich w Leoncinie. Ja dodatkowo miałem przejazd na rowerze w obie strony (raz na mokro).

2011.07 Wrocanka

W ostatni weekend gościliśmy na Podkarpaciu na weselu Ksawka. Było wypasiarsko - pyszna szama i dobra zabawa. Szkoda, że nie mogliśmy zaliczyć poprawin :( Dziękujemy za wspaniałą organizację i extra przyjęcie przez całą rodzinkę.

2011.07.01-03 Gorce MTB

Raz w roku trzeba śmignąć MTB po Polskich górach - to było wyjątkowe śmiganie... prawie całe na mokro. Pierwszego dnia na podjeździe na Turbacz polewało nas praktycznie non-stop i do tego jeszcze chłodziło +4C w lipcu - o zgrozo. Wieczorem po walce z błotem dotarliśmy do schroniska na DUrbaszce. Każdy w błocie od góry do dołu z zaliczonymi przynajmniej 2 glebami :). Każdy marzył o schronisku i browarze. Pierwsze marzenie się spełniło drugie niestety nie :). Na Durbaszce jest zakaz spożywania alkoholu! Poranek przywitał nas przebłyskami słońca. Miało do 13 być bezdeszczowo, ale prognoza się nie sprawdziła i już o 11 byliśmy znów pod prysznicem... 85km w deszczu było ostre i długo będę pamiętał tą trasę. Dzięki chłopaki za wypad na jesieni pogoda powinna być lepsza...

2011.06 Chorwacja

Nieplanowane a jednak bardzo udane. Tak w trzech słowach można podsumować wakacje 2011. Ja niestety uczestniczyłem w wakacjach powiedzmy korespondencyjnie. Najpierw zawiozłem rodzinkę Camperem. Był to jeden z hard weekendów... Wyjazd w piątek o 18 na 4 rano dojechaliśmy od Graz. Tam krótki nocleg i o 13 byliśmy w Ljublanie. Zjedniśmy doskonałą pizzę i na lotnisku wypożyczyliśmy Toyotę Auris D4D. Ostatnie 140km podróżowaliśmy na 2 auta. Koło 17 dotarliśmy na Camping - Park Umag. Zgodnie z tym czego się spodziewaliśmy - pełen wypas :) - 3 baseny w tym specjalny dla dzieci ze statkiem pirackim, 4 knajpy, sklep i plaża długości 5km. Ogólnie świetne miejsce na pobyt z dziećmi. Znajdujemy miejscówkę i parkujemy naszego campera. Następnego dnia o 16 wyruszam Aurisem do centrum Ljublany. Po 2 godzinach jestem już na dworcu PKS i czekam na nocny bus do Bielska. O 4 rano wysiadam z BUSa i już o 8:40 wysiadam z IC na dworcu Zachodnim. Powiedzmy, że wypoczęty idę do pracy.... Po 10 dniach już samolotem docieram do wypoczywającej rodzinki. Spędzamy bardzo miłe 5 dni na Istrii. Zwiedzamy Park Narodowy Brjuni, gdzie urzędował Tito.(Polecamy). W niedzielę wracając odwiedzamy jeszcze termy pod Graz. Chłopaki pływają jak szaleni. Wracając do Wawy jeszcze po 24 zaliczamy kilka korków na Katowickiej - masakra... Szczęśliwi i wyjątkowo wypoczęci jak na wakacje z dzieciakami meldujemy się w domu :)

2011.06 Bryzgiel

Korzystając z okazji, że mam wolny weekend (rodzinka była na wakacjach) postanowiliśmy z Miko i Sis wybrać się na weekend na suwalszczyźnie. Siora świętowała 33 rodziny noclegiem na weży widokowej nad Wigrami. Mam nadzieję, że ten noclego pozostanie na długo w pamięci. Pierwszego dnia płyniemy Hańczą na 3 osobowym Canoe - extra wyprawa tylko pogoda przeciętna. Drugiego dnia mimo zapowiedzi deszczu nie spada ani kropla, a my zaliczamy piękną wycieczkę dookoła Wigier.

2011.05 Jantar

Rodzinnie byliśmy w Jantarze. Dojazd okazał się całkiem sprawny i już po 22 piliśmy Speciala na tarasie :) W soboę pogoda nie rozpieszczała więc pojechaliśmy na wycieczkę do Trójmiasta. Zwiedziliśmy Błyskawicę, pobawiliśmy się na plaży miejskiej w Gdynii i wieczorem wróciliśmy do ośrodka. W niedzielę zabawa na plaży pełną parą - Jasio wybudował szałas a'la Bear Gryls - wypas zobaczcie sami na zdjęciach. Następny weekend znów mamy kursik nad morze - jest jeszcze jedno wolne miejsce jakby był chętny.

2011.05 Warka

Okolica piękna, pogoda wyśmienita - czuliśmy się jak na wakacjach. Ja dodatkowo miałem 2 kursy rowerowe - raz z jednym a raz z drugim juniorem więc czuję się na prawdę wyjeżdżony (1 raz w tym sezonie). Pozanaliśmy przesympatycznych właścicieli kempingu Estancja w Białej Górze - zapewne tam wrócimy! Nasz Camperek po remoncie łazienki i czyszczeniu chyba nigdy nie był w tak wspaniałej kondycji.

2011.05 Olszanka2

Tym razem w Olszance weekend upłynął na pracach porządkowych. Po dwóch dniach zmagań można wreszcie Camperem wjechać bez palpitacji serca. W niedzielę jak zwykle lało, ale za to odkryliśmy superancką knajpę w centrum Skierniewic.

2011.05 Olszanka

Plany były duże a skończyło się na działce. W dodatku musiałem skrócić pobyt ze względu na chorobę. Jednak sobota 30.04 była bardzo udana. Zjechało się towarzystwo i szaleństwa były niesamowite. Chłopakom bardzo miejsce odpowiada pewnie zabawili by tu dłużej.

2011.04 Sarnaki

Święta Wielkanocne spędziliśmy na Podlasiu. Pogoda była w kratkę, ale nie przeszkodziło to nam dobrze wypocząć.

2011.04 Urodziny 2+4

Dziś chłopaki mieli mega atrakcję - imprezę urodzinową. Jeden dmuchał 2 a drugi 4 świeczki. Dla kilku małych gości to była pierwsza tego typu balanga w życiu, dlatego nie ma się co dziwić, że emocje sięgały zenitu. Po 3 godzinach szaleństw na placu zabaw chyba wszystkie dzieciaki padły jak muchy.... Dziękujemy wszystkim za przybycie i wspaniałe prezenty! Do zobaczenia podczas wiosennych weekendów.

2010.03 Otztal

"One of the best ever" pod takim hasłem zakończyliśmy ten 8 dniowy wypad do Solden. Wiele lat jeździliśmy do doliny Otztal, ale ten wyjazd pozostanie nam w pamięci na długie lata. Po pierwsze dlatego, że humory dopisywały wszystkim i każdemu z osobna, po drugie - mieliśmy wspaniałą pogodę po trzecie nie było ciśnienia a radość z każdego zjazdu! Nadal konsekwentnie realizuję nową politykę wyjazdów - Bezstresowo, komfortowo a zarazem aktywnie. Efekt był taki. Dojechaliśmy bez night drive - spaliśmy w Salzburgu z piątku na sobotę w hotelu (nie hostelu) za 24eur/person. W sobotę śmigaliśmy w Lofer - fajne, ale dla rodzin z dziećmi... Od niedzieli były już wypas rzezy w Obergurgl. Spadł nam fresh powder więc 3 dni były jazdy po kolana w śniegu - to uwielbiam. Oprócz jazdy było wyjątkowo dużo atrakcji. 2 razy byliśmy w Aquadomme - na najwspanialszych saunach jakie w życiu widzieliśmy. Dwa razy zrobiliśmy Jagermaistera ;) raz skończyło się to "best najebą ever" jak to określił Grusza :). W butach narciarskich przetańczyliśmy od 17 do 21 :))) Było na prawdę extra. Jednego popołudnia śmigaliśmy na biegówkach i raz spacerowaliśmy po Solden. Mieszkanie mieliśmy zdala od centrum w pięknej dolinie Vent. Cisza spokój i wysokość 1600m.n.p.m robiły swoje. Nawet po lekkim nadużyciu rano wstawaliśmy jak nowonarodzeni. Co tu więcej się rozpisywać, wyjazd wspaniały, który dał mi dużo sił i relaxu. Więcej chyba już większych wyjazdów robić nie będę - 4 osobowe paczki są sprawne, bezproblemowe i dużo bardziej zgrane! Na koniec w Mikulovie zaliczyliśmy jeszcze extra pension Baltazar - szczerze polecamy! Miłego oglądania zdjęć - w przyszłym roku wypad do Verbier lub La Garve. A tu parę filmów z dedykacją....

2010.02 Zinal

Mój przyjaciel Patryczek zrobił pokaz jazdy carvingowej na snowboard podczas spotkania zajawkowiczów w Zinal w Szwajcarii. Jest to malutki ośrodek słynący z najlepszych tras do funcarvingu na Świecie. Idealne nachylenie trasy połączone z perfekcyjnym przygotowaniem to dopiero podstawa do dobrej jazdy. Wiele osób nie jest w stanie uwierzyć, że jest to wykonalne... ja myślę, że podczas studiów fizyki na UW Patryk poznał jakiś moduł zaburzający siłę grawitacji... :) ps. Warto zwrócić uwagę na tłumy na trasie...

2010.01.05-09 Sudety

Dzięki uprzejmości naszych wspaniałych dziadków w pierwszy długi weekend 2011 wybraliśmy się na wyjazd narciarsko-wypoczynkowy. Pojechaliśmy we 4 z Gruszniakami. Pierwsze dwa noclegi mieliśmy zamówione przez Gruppona w wypas Hotelu na Skale koło Lądka Zdroju. Dotarliśmy na miejsce późnym wieczorem i dlatego zwlekliśmy się z łóżek dopiero koło 9:30. Ja na prawdę byłem ostro przemęczony. Gruszniaki na szczęście nie mieli ciśnienia więc idealnie się zgraliśmy. Pierwszego dnia poszliśmy na wycieczkę na biegówkach. Najpierw podchodziliśmy na CZ-G a potem sympatycznym szlakiem graniowym przejechaliśmy do Schroniska pod Śnieżnikiem. Wspaniały był zjazd do Siennej :). Wieczorem byliśmy na zabiegach SPA ! Co za wypas - wkładają Cię do takiej kapsuły i oblewają jakimiś specyfikami ;). Ciekawe doznania trzeba przyznać. Poczułem się 10 lat młodszy. Po długim popołudniowym relaksie w jacuzzi i saunie poszliśmy jeszcze na kolację z winem. Potem było zwiedzanie zamku choć bez przewodnika... :) Następnego dnia rano okazało się, że prognoza pogody się sprawdziła i wszystko płynie. Wieje ciepły wiatr i nie ma szans na jazdę. Wybraliśmy się na wycieczkę autem do Hradec Kralowe. Muszę przyznać, że miasto nie jest, aż tak atrakcyjne jak myślałem. Wieczorem dotarliśmy do Spinlerovego Mlyna, gdzie mieliśmy mieć pokoje w Pensjonacie. Okazało się jednak, że nasz apartament jest 3 domy obok i jak na cenę jaką płaciliśmy nie powala na kolana. Na szczęście śniadania mieli całkiem dobre. W sobotę pomimo padającego deszczu wybraliśmy się na stok. Po 3h jazdy poddaliśmy się. Mieliśmy mokre wszystko łącznie z majtkami :). Naprawdę czułem się jakbym stał w wannie i polewał się prysznicem. Wieczór spędziliśmy w aqua parku co było bardzo trafionym pomysłem. Ostatniego dnia pogoda była łaskawa. Mogliśmy w pełni wykorzystać trasy narciarskie, które uchodzą za najlepsze w Czechach. Fakt, że ośrodek pod kątem narciarskim jest jednym z lepszych w jakich byłem. (oczywiście poza Alpejskimi) Jedyny minus to odległość z Warszawy - przejazd do domu zabrał nam prawie 7,5h. Dziękujemy Gruszniakom za miło spędzony czas, bez ciśnienia i z uśmiechem!

2010.12.31 Sylwester

W tym roku sylwester był lekko odjechany. Do końca nie wiedzieliśmy czy będziemy mieli opiekę nad łobuzami, więc żadnych planów nie robiliśmy. W końcu okazało się, że mamy wolne i szaleliśmy na Pl.Konstytucji z Maleńkim i Agnieszką. Potem to za bardzo nie pamiętam co i jak, ale podobno impreza udana ;) Szczęśliwego nowego roku - oby był lepszy od 2010...