|
|
Novinki u Julka :)
Zima w pełni a Julcio rośnie jak na drożdżach. Po powrocie z obozu Jasio i Ja nie moglismy uwieżyć, że nasz pełzający maluch już stoi o własnych siłach!!! Teraz wielką radość sprawia mu wspinaczka na co tylko się da. Śmiesznie się irytuje jak nie ma już siły stać :)). Ma też 4 zęby - na górze 2i3 na dole 1i2 :) Mimo że są po lekkim skosie to gryzie wszystko aż miło :).
Apety cały czas ma 2x lepszy od Jaśka, może dlatego waży już 10kg (Jasio 12kg). Dziś Julcio wyleciał do Dubaju. Wizyta u Cioci dostarczy mu na pewno sporo wrażeń - jest tam 28C :) Będzie basen i safari. Jasio tymczasem jedzie znów na narty tym razem z Dziadkami w Góry Świętokrzyskie. A bym zapomniał - Julcio podobnie jak Jasio pierwsze słowo jakie wypowiada to TaTa :))
Tej jesieni, wyjątkowo spokojnie było w naszej rodzince. Praktycznie nigdzie nie jeździliśmy. Chłopaki miały dość czasu, żeby się nacieszyć domem i zabawkami - których mają strasznie dużo. TO głównie sprawka dziadków....
W listopadzie zakończyliśmy sezon Camperowy wypadem do Olszanki. No dobrze, ale miało byc o Julsie.
Uśmiechnięty i pogodny z niego chłopak. Nie dawno zdobył pierwszego ząbka :)) Od mniej więcej miesiąca zaczął się przemieszczać ... :) Teraz odkładając go w pokoju nie można liczyć na to, że za 2 min będzie w tym samym miejscu.
Zwiedza mieszkanie na czworaka jak mały ślimak - tak mówi o nim Jasio. Zauważyłem, że pewne postawy Jasio przejmuje od młodszego brata...i też udaje ślimaka. Z ulubionych zabaw można odnotować jazdę na Julsie. Jasio siada Julkowi na pupie i klepie go po głowie, żeby ten ruszył... śmiechu jest co nie miara. Dwójka chłopaków gwarantuje sporo rozrywek. Najbliższe miesiące nie będą już takie spokojne. Za 3 dni jedziemy na tydzień w góry, a w lutym Julcio leci z Mamą do Abu-Dabi odwiedzić Ciocię. W ten sposób młody Juls będzie miał na koncie już 2 kontynenty i ponad 10 Państw.
Ostatnio doszły do mnie słuchy, że zaniedbuję informacje o Julku. Jak Jasio przyszedł na Świat aktualizowałem stronę co miesiąc a informacji o Julku nie ma prawie w ogóle...
Napiszę parę słów o ostatnich miesiącach. Po owacyjnym przyjęciu przez Jaśka sytuacja zaczęła się zmieniać na nie korzyść. Jasio stał się zazdrosny. Jego Świat stanął do góry nogami.
Trzeba przyznać, że łatwo nie było. Ciągłe "jojczenie", złośliwe zachowanie. Przeniesienie miłości z Mamusi na Tatusia, to tylko część problemów z jakimi się borykaliśmy. Na szczęście od lipca
następowała szybka poprawa i można powiedzieć, że sierpień był już super. Julo w tym czasie dzielnie znosił złośliwości pod swoim adresem. Był bardzo spokojny i śmiał się od ucha do ucha do każdego napotkanego
sympatycznego człowieka. W czerwcu, korzystając z okazji, że przyjechała Natalia i Dziadek Tadzio zorganizowaliśmy chrzest. Mamą chrzestną została moja przyrodnia Siostra - Natalia a ojcem Chrzestnym Patryk.
Babi Ela zorganizowała przyjęcie z taką ilością pysznego jedzenia, że moglibyśmy wyżywić cały garnizon wojska...:)
Julcio oczywiście całą ceremonię podsypiał.... Ogólnie można powiedzieć, że Julek jest bardzo spokojny. W porównaniu do Jasia jest chyba mniej podróżnikiem i zawadiaką a bardziej myślicielem i naukowcem.
Ciekawe czy w dorosłym życiu się to sprawdzi. Trzeba jednak przyznać, że wakacje kamperem dobrze zrobiły całej rodzinie. Mieliśmy pełno czasu na zajmowanie się dzieciakami, wspólne zabawy, wycieczki, obiady.
To wszystko bardzo scaliło naszą rodzinę. Jasio wrócił odmieniony - z wielką miłością i czułością odnosi się teraz do młodszego brata.
Julek dużo przybrał na wadze i wygląda jak mały miszelinek :)
Ostatni weekend spędziliśmy na Mazurach z wujkiem Gruszą. Jasio darzy ogromnym szacunkiem wujka, chyba za sprawą twardej ręki wychowawczej Bartka.
Wracając jeszcze do Julkowych umiejętności. Umie się już odwracać z pleców na brzuch. Rosną mu zęby, ale żaden się nie przebił. Śmieje się na głos jak szalony przy każdej okazji.
Umie też brać zabawki do ręki. Czekamy na pierwsze próby raczkowania.... no i na pierwszy ząbek...
No to tyle.
Piąty miesiąc upłyną w podróży. Młody obywatel jak na europejczyka przystało zwiedził dużą część naszego kontynetu.
Trzeba przyznać, że nawet w trasie Julcio był radosny i uśmiechnięty. Nie niecierliwił się tak jak Jasio.
Trzeci miesiąc jest zawsze wyjątkowy, gdyż to właśnie w tym okresie dziecko "łapie" kontakt ze światem. Pierwszy świadomy uśmiech, fajna mina na widok Mamy czy Taty są bezcenne dla rodziców.
Julcio jest bardzo spokojny pomimo tego, że jego braciszek daje czasami ostro do wiwatu.
Trudno sobie wyobrazić co by się działo jakby Julek taki spokojny nie był...
W wieku 3 miesięcy Julek pierwszy raz pojechał w góry - do Banicy Nieznajowej. Był też parę razy na działce w olszance i w Płocku. Lada dzień wybiera się w podróż po Francji camperem. Rośnie nowe pokolenie podróżników.
Pierwszy miesiąc upłynął raczej spokojnie. Spodziewaliśmy się szczerze mówiąc ostrzejszych akcji...
Podziękowania dla Babć za serdeczną i natychmiastową pomoc w każdej sytuacji i o każdej porze dnia. Dzięki też Julkowi, że jest grzecznym chłopcem i daje rodzicom się wyspać.
Czasami w ogóle zapominałem, że jest nas 4 a nie 3 :)). Jasio starał się jednak jak mógł, żeby rodzice w ogóle o dzieciach nie zapomnieli :).
Pierwsza wycieczka Julka już tradycyjnie na działkę do Olszanki. Świeże powietrze i pyszne mleczko prosto z cyca gwarantowało doskonały sen :).
Za tydzień wybieramy się do Płocka. Potem na Mazury. Julek nie może być gorszy od Jaśka i Polskę musi poznać :)
Zapraszamy wszystkich do odwiedzin i poznania Julka osobiście.
Witamy Julka na naszym świecie i życzymy spokojnego lądowania.
|
|