Wally

Wally to bardzo miły człowiek w obejściu, chociaż czasami mu po prostu odpierdala, czego z resztą się wcale nie wstydzi, mówi o tym zupełnie otwarcie, wiem, bo sam słyszałem. Poza tym "kuchnia pełna niespodzianek" - nie wiesz kiedy i jak Cię zaskoczy. Weźmy chociażby za przykład nasz wyjazd do Lwowa chyba w 2002r. Tego nie pamiętam, natomiast bardzo dobrze wyryło mi się w pamięci "trzepanie" na granicy przez ukraińskich celników. Z początku co prawda miałem ochotę na rewizję osobistą wykonaną przez nawet urodziwą, aczkolwiek strasznie wymalowaną ukraińską celniczkę, ale w końcu zwyciężył zdrowy rozsądek. To był prawdziwy fun. Reasumując Wally to super kompan na wszelkiego rodzaju wyjazdy, trochę zwariowany, szkoda że tak rzadko się na nich pojawia, z resztą przyjaciel Mafeja i twórca tej stronki, za co wszyscy mu dziękujemy. ps. póki co do Walliego należy rekord 236km na rowerze w jeden dzień ale obiecuję, że się to zmieni :)